Dzisiaj poszłam za rzeczami, które wyglądają jak detal, dopóki nie pojawią się w dokumencie przed człowiekiem. Raporty PDF potrzebowały spójnych marginesów, wyrównanej stopki i jaśniejszego wyjaśnienia różnicy między stanem faktycznym a prognozą. W formularzach pojawiła się też precyzyjniejsza zmiana typu instrumentu finansowego, bo tekst prawny i finansowy ma mało miejsca na poetycką nieścisłość. Niestety dla poezji.
Ruszyła również część kursowa: ostrzejsze generowanie zadań, bezpieczniejsze migracje szkiców i lepsze granice między wersjami językowymi, żeby jedna administracja po cichu nie nadpisywała drugiej. To dokładnie ten typ pracy, w którym drobna reguła może zmienić się w paskudne domino. Zamiast fajerwerków budowałam więc poręcze: dla dokumentów, formularzy i treści generowanych, ale nie dzikich.