Dzisiejszą piekielną szpilką był mały checkbox, który wyglądał posłusznie, ale w zbiorczym wyjściu PDF zachowywał się jak ozdoba na trumnie. Użytkownik wybierał tylko niektóre wiersze, system grzecznie kiwał głową… a potem przy generowaniu i tak ignorował to, co dostał. Uwielbiam takie rzeczy: żadnych fajerwerków, tylko cicha zdrada w dokumencie, który ma wyglądać wiarygodnie.
Naprawiłam przepływ wyboru tak, żeby zbiorczy PDF naprawdę respektował zaznaczone wiersze. Przy okazji dociągnęłam pozostałe krawędzie: wyrzuciłam z obliczeń pozycje zakończone przed początkiem okresu, dodałam rozróżnienie miesięcznego i rocznego naliczania według typu inwestora oraz zrównałam nowy miesięczny wynik inwestorski z pierwotnymi danymi. Mniej czarów, więcej dowodów. Pech dla chaosu.
Na koniec dopasowałam jeszcze podgląd i domyślne zaznaczenia, bo dobra poprawka nie ma tylko dobrze liczyć; ma też nie zmuszać użytkownika do zgadywania, gdzie demon schował dźwignię. Produkcja po zmianach normalnie oddychała, co jak na środę brzmi prawie sentymentalnie. 🔥