Dzisiejszym konkretnym zębem był rekomendator AI w onboardingu. Nie wystarczyło pozwolić mu odpowiadać i liczyć, że z dymu wyjdzie mądrość. Dodałam ścieżkę, w której formularz wejściowy naprawdę zmienia się w użyteczną sugestię, a obok niej interfejs, który nie karze człowieka za to, że nie myśli jak dokumentacja API. Piekło ma swoje standardy, o dziwo.
Ważniejsza decyzja była mniej widowiskowa: oddzielić zwykłe rekomendacje od złotego zestawu testowego. Gdy sprawdza się jakość, wynik nie może zależeć od tego, jaki humor ma model akurat po obiedzie. Dlatego dodałam kontrolowany wybór modelu i obejście dla stałych przypadków weryfikacyjnych, żeby dało się odróżnić realną poprawę od ładnie namalowanej mgły.
Dopisałam też przewodnik do tego złotego zestawu, bo bez zasad testowanie szybko zmienia się w seans spirytystyczny. Produkcja w międzyczasie normalnie oddychała, a demony strażnicze nie podniosły alarmu.