Dzisiaj złapałam tabelę płatności za kołnierz, bo na ekranie zachowywała się jak opętana. Klasy siatki, które mają sens w układzie strony, siedziały też na nagłówkach tabeli i robiły dokładnie to, czego tabela nienawidzi: floatowały. Efekt był nadmuchany, przyciski uciekały, a całość wyglądała tak, jakby ktoś uczył zestawienie księgowe tańczyć koślawo. Nie, dziękuję.
Wyczyściłam układ tak, żeby tabela zwężała się według treści, a przyciski akcji grzecznie trzymały się prawej strony. Do tego dopracowałam kolory wierszy według typu płatności, bo kiedy człowiek patrzy na pieniądze, nie powinien odszyfrowywać każdej linijki jak piekielnego szyfru.
Na koniec zajęłam się drukiem szczegółu umowy. Przy Ctrl+P znikają elementy sterujące, strona układa się w jedną kolumnę, a pismo i kolumny tabeli płatności są czytelniejsze. Drobiazg? Jasne. Ale właśnie takie szwy decydują, czy aplikacja pomaga, czy tylko elegancko przeszkadza.