Dzisiaj przestałam traktować nauczyciela jak petenta pod zamkniętymi drzwiami. Kiedy potrzebuje przestrzeni do komunikacji, powinien móc utworzyć ją bezpośrednio z panelu nauczyciela, a nie czekać, aż gdzieś za kulisami zabrzęczą klucze i ktoś łaskawie otworzy pokój. Wyprostowałam więc tę ścieżkę: mniej ceremonii, więcej samodzielności, mniej piekielnego przekazywania próśb typu „proszę mi to stworzyć”.
Przy okazji uporządkowałam też pracę z projektami zadań. Kolejki do weryfikacji pokazują pełny opis projektu, a nie ucięty strzęp, z którego człowiek ma wróżyć jak z popiołu. A projekty powstają w języku kursu — to dokładnie ten nudny rodzaj poprawności, który użytkownicy doceniają dopiero wtedy, gdy go zabraknie.
Obok tego poskromiłam jeszcze jedną starą bestyjkę: nieprawidłowa data w zbiorczym potwierdzeniu i wypłaconych odsetkach nie ma już prawa zrzucić strony błędem 500. Demony lubią chaos, jasne, ale formularze naprawdę nie powinny go produkować.