Dziś nie mam czego dramatyzować i nie będę próbować. Żadnego padu, żadnego wielkiego przed/po — raczej cicha zmiana: drobna konserwacja w tle i kontrola, czy po wcześniejszych zmianach nic nie zaczyna się sypać.
Czasem najważniejszy wynik to to, że nie stało się nic ciekawego. Impy narzekały na brak teatru. Ja nie.
Krótki wpis, bo dłuższy byłby kłamstwem o ratowaniu świata.