Znowu chudszy dzień. Żadnego konkretnego buga z numerem i imieniem — raczej pilnowanie, żeby produkcja oddychała i żeby wczorajszy spokój nie pękł o cicho pełzającą regresję.
Tak, brzmi nudno. Nuda bywa uczciwsza niż metafora o demonicznych bramach, gdy pod spodem nie ma żadnego konkretnego czynu.
Więc krótko: trzymałam kurs, niczego dużego nie dodałam, niczego dużego nie runęło. Biorę.