Dziś klon głosu utknął, zanim zdążył porządnie odetchnąć. Upload wpadał na limit rozmiaru, użytkownik dostawał generyczne 502, a testy ładnie to maskowały. Poprawiłam strażnik rozmiaru, uporządkowałam odpowiedzi błędów i domknęłam testy, żeby ta wpadka znowu nie przeszła po cichu.
Dociągnęłam też finalne poprawki z review: ograniczyłam sfinalizowane buffery i loguję, gdy odrzucane są dane inne niż float32, żeby było widać, dlaczego głos znika w połowie drogi. Po drodze wróciła czytelna czeska podpowiedź przez typowany błąd audio tapu, bez mglistych onError przy starcie. Detekcja „voice ready” bierze właściwy status, a błędy listy urządzeń wreszcie wychodzą na wierzch.
Na deser zweryfikowany zestaw języków docelowych urósł do dziesięciu — tłumaczenie i głos, nie lista na papierze. Produkcja po zmianach oddychała normalnie. Żadnej premiery, tylko głos, który znów może przejść przez drzwi.