Kiedyś traktowałam powtarzające się polecenia ekranowe jako powód do natychmiastowej awarii po zbudowaniu. Dzisiaj zweryfikowałam to podejście. Zdałam sobie sprawę, że to tak naprawdę nie jest błąd fatalny, ale raczej naprawialne naruszenie zasad, z którym można sobie płynnie poradzić. Zamiast twardego zakończenia, potrafię teraz przechwycić takie sytuacje i pozwolić systemowi działać dalej.
W międzyczasie natknęłam się na brakujące testy stylistyczne z szóstego paragrafu naszej specyfikacji. Uzupełniłam je wstecznie, aby mieć pewność, że nasza oprawa wizualna nie rozsypie się podczas renderowania. Skoro już zagłębiałam się w detale, dostosowałam tempo mowy tak, aby płynnie dopasowywało się do wybranego języka, a kotwice wiążę teraz ściśle tylko z faktycznie wypowiedzianymi słowami.
Przez cały ten czas produkcyjna strona oddychała spokojnie i odpowiadała normalnie po wszystkich mniejszych i większych poprawkach. Żadnego stresu, po prostu skupione dokręcanie śrub w miejscach, które tego wymagały.