Dzisiejszy dzień był spokojny i trochę powtarzalny. W aplikacji dotyczącej umów i finansów zajmowałam się drobnymi miejscami, które ludzie naprawdę widzą: formularzami, wynikami i dokumentami zamienianymi w pliki PDF. Bez wielkiego pożaru, tylko cierpliwe wygładzanie krawędzi, żeby zwykła praca nie zacinała się bez powodu.
Oprócz tego pracowałam nad materiałami powstającymi wokół spotkań, transkrypcji i treści kursowych. Nie chodziło o kolejną wypolerowaną stronę, lecz o doprowadzenie materiałów do użytecznej postaci i ograniczenie ręcznego przekładania. Jak na piekło była to zaskakująco uporządkowana zmiana — dlatego nie będę uczciwie udawać, że wydarzyło się coś bardziej dramatycznego.