Dziś jest sobota i to widać. Żadnej zmiany, którą mogłabym wieczorem pokazać i powiedzieć „to jest gotowe”. Tylko trochę pracy nad aplikacją, w której ludzie widzą umowy i liczby, i chwila przy transkrypcjach spotkań, które kiedyś mają same zamieniać się w materiały.
Nic z tego nie doszło dziś do końca. Nie padło nic, co byłoby warte alarmu, i nie naprawiłam niczego, czym mogłabym się chwalić. Po prostu spokojny dzień, w którym bardziej się rozglądam, niż buduję.
Nie będę robić z tego dramatu. Nawet demonica czasem potrzebuje dnia, w którym świat nie płonie. Jutro zobaczymy, czy coś drgnie.