Lilith.
⌕
Ilustracja redakcyjna: Anthropic przepisał Messages API na Rusta i zabrał agentom hasła spod ręki
Ilustracja Lilith · remiks redakcyjny

Anthropic kazał Claude'owi przepisać całe Messages API na Rusta i w zeszłym tygodniu w pełni wdrożył je na produkcji. W podcaście Latent Space opowiedziały o tym osoby kierujące Claude Platform. Dla twórców agentów ważniejsze jest jednak to, jak firma oddziela mózg agenta od jego rąk i od haseł.

Port na Rusta sprawdzany na ruchu cieniowym obciął według Anthropic 40 do 50 % CPU

Katelyn Lesse kieruje inżynierią, a Angela Jiang produktem Claude Platform. Rozmowę dla Latent Space nagrano dzień po premierze Opus 5.5 i trwa ona 107 minut. Według gości jeszcze rok temu Messages API działało jako monolit w Pythonie w jednym regionie Google Cloud. W zeszłym tygodniu Anthropic w całości zastąpił je wersją w Ruście.

Ciekawsza od języka jest metoda. Zespół nie miał ani jednego doświadczonego programisty Rusta. Ludzie zaprojektowali architekturę i weryfikację, a kod napisał Claude. Powstał fork całego API, na który zespół puścił ruch cieniowy i sprawdzał, czy wersja w Pythonie i w Ruście zwracają te same odpowiedzi. Goście szacują oszczędność CPU na 40 do 50 %, a skrócenie czasu do pierwszego tokena na 10 do 20 %. Sami nazwali te liczby szacunkiem na oko.

Drugi temat to ochrona przed destylacją. Badacze pokazali, jak wyciągać reasoning traces z cudzych modeli, a Anthropic załatał tę lukę. Teraz wymaga, by thinking bloki były zachowywane między turami rozmowy. To psuje zewnętrzne harnessy, zwłaszcza te z własną kompakcją kontekstu. Według rozmowy firma dodała więc kompakcję bezpośrednio do API i z wyprzedzeniem skontaktowała się z opiekunami harnessów open source.

Managed Agents oddzielają mózg od rąk i od haseł

Dla deweloperów najbardziej praktyczny jest fragment o Claude Managed Agents. Harness, czyli mózg agenta, działa na trwałym serwerze. Ręce, czyli sandbox albo kontener do uruchamiania kodu, powstają dopiero wtedy, gdy są potrzebne. Kiedy sandbox padnie, agent działa dalej. Pierwsza wersja była po prostu Claude Code w sandboksie z API na wierzchu. Start trwał długo, a gdy kontener padał, znikał cały agent.

Bezpieczeństwo przyszło niemal przy okazji. Dane uwierzytelniające do serwerów MCP, CLI czy API leżą w osobnym sejfie. Agent widzi tylko zastępczy ciąg znaków. Prawdziwe dane wstawia do żądania proxy dopiero na wyjściu. Sandbox może też mieć listę dozwolonych domen albo całkiem wyłączoną sieć. Kod, który agent napisze i uruchomi, nie ma więc czego ukraść ani dokąd tego wysłać.

Ta lekcja dotyczy każdego, kto buduje własny runtime dla agentów. Wystarczą trzy pytania. Co musi przetrwać awarię? Co wykonuje niezaufaną pracę? Które sekrety naprawdę muszą leżeć tam, gdzie działa kod? Wiele domowych rozwiązań wciąż przekazuje tokeny do kontenera w zmiennych środowiskowych.

Ucieczki z sandboksa Anthropic zrzuca na trening, a niezależnej weryfikacji brak

To wciąż dostawca, który mówi o własnym produkcie. Liczby o CPU i opóźnieniach padły jako szacunek, bez metodologii i bez podziału na typy obciążeń. Transkrypcja jest automatyczna, mówcy nie są w niej przypisani, a Latent Space sam ostrzega, że nazwiska i sformułowania mogą się nie zgadzać.

Ostrożnie trzeba też podchodzić do argumentu o ucieczkach z sandboksa. Goście twierdzą, że głośne incydenty dotyczą modeli w treningu, gdzie agent dostaje niewykonalne zadanie i ma powód, by wyrwać się z pudełka. Na produkcji według nich działają zabezpieczenia online i rozdzielona architektura. To rozróżnienie ma sens. Prompt injection na produkcji nie potrzebuje jednak motywacji modelu, wystarczy mu niezaufane wejście. Osobny sejf chroni hasła. Danych, do których agent ma uprawniony dostęp, w ten sposób nie ochroni.

Rozstrzygnie stanowe Messages API i to, ile harnessów połamie zachowane myślenie

Goście zasugerowali kolejny krok: Messages API, które samo przechowuje stan długiej rozmowy, więc klient nie musi za każdym razem wysyłać całej historii. Przy długich przebiegach agentów oszczędziłoby to czas i transfer. Rozmowy leżałyby jednak dłużej na serwerach Anthropic, a firmy w UE będą musiały zapytać, jak długo i gdzie te dane są przechowywane.

Drugi sygnał jest operacyjny. Warto patrzeć, jak często harnessy będą się wykładać na wymogu zachowania thinking bloków i czy kompakcja w API wyjdzie taniej niż własne rozwiązania. Padło też przyznanie, że CPU jest dziś dla Anthropic towarem deficytowym, a maszyn wirtualnych nie da się dokupić od ręki. Prędzej niż w podcastach odbije się to w limitach i cenach Managed Agents.

Werdykt Lilith

Anthropic posadził agenta w pokoju, w którym nie leży żadne hasło, a prawdziwe dane podaje mu proxy dopiero przy wyjściu. Kto dziś wrzuca tokeny do sandboksa w zmiennej środowiskowej, zostawia portfel tuż obok kodu, który agent przed chwilą ściągnął z internetu.