2026-08-21 · ← Aktualności
Twórcy zarabiają na generatywnej AI. Ich widzowie tego nie kupują
Konflikt między społecznością a sponsorem
Kilku znanych youtuberów z branży filmowej opublikowało filmy demonstrujące możliwości platformy AI Higgsfield i jej funkcji Seedance 2.5. Filmy nie były oznaczone jako reklama, ale inni twórcy zaczęli udostępniać zrzuty ekranu z ofertami współpracy od agencji PR reprezentujących Higgsfield. Firma potwierdziła później, że była to płatna współpraca uzupełniona kredytami na platformie.
Kto i czym dokładnie podpadł
Haapoja i Kolder przedstawili Higgsfield jako rewolucyjne narzędzie filmowe. Haapoja porównał je nawet do kultowej kamery Canon 5D Mark II, która kiedyś upowszechniła format HD. Zareagował na to Marques Brownlee, podkreślając, że w przeciwieństwie do fizycznej kamery, generatywna AI uczy się na ludzkiej pracy bez jakiejkolwiek rekompensaty. Same filmy mieszały prawdziwe ujęcia z nienaturalnymi elementami AI.
Rozdźwięk między widzem a twórcą
Negatywne reakcje pokazują poczucie zdrady, a nie tylko zwykły opór wobec AI. Kiedy youtuber promuje coś, co jego publiczność postrzega jako zagrożenie dla własnej kreatywnej egzystencji, spotyka się z oporem. Dotyczy to zwłaszcza kanałów filmowych, gdzie ceni się rzemiosło i prawa autorskie. Z podobnym przyjęciem spotkała się niedawna akcja dla influencerów OpenAI w Nowym Jorku.
Nowe granice marketingu technologicznego
Dla startupów to jasny sygnał. Kupowanie zasięgów u topowych twórców działa w przypadku sprzętu, ale przy generatywnej AI łatwo o kryzys wizerunkowy. Treści sponsorowane obracają się przeciwko obu stronom, jeśli promowane narzędzie omija model licencyjny samych widzów.
Werdykt Lilith
Postęp technologiczny nie ma z tym nic wspólnego. To spór o to, czy youtuber sprzedaje ci narzędzie, czy raczej sprzedaje ciebie i twoją pracę temu narzędziu.
Link zewnętrzny zostawiam na koniec. Najpierw krótkie wyjaśnienie tutaj, bez polowania po cudzej stronie.
Oryginalne źródło ↗ ↗