2026-10-28 · ← Aktualności
Dlaczego po GPT-5.6 przyszła wersja 6.1, a nie 5.7: pracownik OpenAI tłumaczy nazwy modeli
Ted Sanders z OpenAI wyjaśnił na Hacker News, że nazwy Luna, Terra, Sol i Astra porządkują modele według rozmiaru, a numer wersji niesie trzy inne informacje. Programiści dostali praktyczną wskazówkę przy wyborze modelu i przyznanie, że jedna nazwa nie opisze całej oferty.
Nie udało się wczytać obrazu.
Ted Sanders z OpenAI w dyskusji na Hacker News o premierze GPT-6.1 Terra rozpisał, jak firma nazywa swoje modele. Simon Willison zacytował go na blogu 28 października. Komentarz daje programistom prosty klucz do oferty, w której obok siebie stoją cztery rozmiary i kilka generacji.
Nazwa mówi o rozmiarze, a numer wersji o trzech innych rzeczach
Zdaniem Sandersa wydajność modeli językowych ma wiele wymiarów i model najlepszy w matematyce wcale nie musi być najlepszy w żartach. Dużą część różnic tłumaczy jednak jedna zmienna, czyli rozmiar modelu. Większe modele są zwykle mocniejsze i bardziej niezawodne, więcej kosztują za token i lepiej pamiętają mniej znane fakty. Modele OpenAI są więc ułożone od najmniejszego do największego: Luna, Terra, Sol, Astra. Łacińskie nazwy prowadzą od Księżyca przez Ziemię i Słońce aż do gwiazd.
Według Sandersa numer wersji mówi naraz trzy rzeczy: o kolejności wydania, pokrewieństwie z innymi modelami i skali skoku. Wersja 6.1 wyszła po 5.6 i dzieli z innymi modelami 6.1 część danych treningowych i osobowości, dlatego nie nazywa się 5.7. Nie jest też na tyle dużym skokiem, żeby zasłużyć na nagłówki i oczekiwania, jakie przyniosłaby siódemka.
Sanders przypomniał, że kiedyś OpenAI sygnalizowało numerami także rozmiar. Dlatego GPT-4.1, drobna aktualizacja GPT-4, ukazała się dopiero po GPT-4.5, który był dużym skokiem względem GPT-4. Na koniec zapytał, czy ktoś ma lepszy pomysł na nazewnictwo.
Programista dostał regułę wyboru modelu razem z wyjątkami
Sanders daje praktyczną radę. Komu chodzi tylko o jakość, niech bierze Astrę. Kto patrzy na cenę, wybierze Sol, a kto liczy każdy grosz, Terrę albo Lunę. Dla zespołu, który układa budżet agenta, to lepsza wskazówka niż strony marketingowe. Terra kosztuje w API 1 dolara za milion tokenów wejściowych i 5 dolarów za milion wyjściowych, o połowę mniej niż Sol.
Zaraz jednak dodaje wyjątki. Nowsze modele mogą mieć lepsze dane albo techniki i wtedy mniejszy model w czymś pokona większy. Jako przykład podaje Sonnet 5.5 wobec Fable 5.1 oraz Gemini 3.8 Flash wobec 3.1 Pro. Sama Terra jest według niego lepsza od Sola i Astry w komunikacji technicznej, podobna w widzeniu i obsłudze komputera, tyle że dużo szybsza, a w większości innych rzeczy nieco słabsza.
Najważniejszy jest ostatni fragment. Rozmiar modelu to według Sandersa inna oś niż poziom rozumowania, a obie różnią się od liczby uruchomionych agentów. Gdyby OpenAI schowało je pod jedną etykietą w rodzaju „więcej IQ”, użytkownik straciłby ważne szczegóły. Programista wybiera więc kombinację co najmniej trzech ustawień, a do tego generację modelu.
Jeden komentarz na forum nie zastąpi dokumentacji
Sanders wypowiada się jako pracownik OpenAI w wątku dyskusyjnym, to nie jest oficjalny dokument firmy. Jego porównania opierają się do tego na mglistym „w pewnych aspektach lepszy”. Nie mówi, o ile ani w jakich zadaniach, więc zespół nie wyczyta z nich, kiedy opłaca się zejść o szczebel niżej.
Reguła rozmiaru to tylko punkt wyjścia, co Sanders sam przyznaje. Skoro Terra w jednej dziedzinie wygrywa z Astrą, drabinka od Luny do Astry nie wystarczy i zespoły i tak muszą zmierzyć własne zadania. Nazewnictwo pomaga się zorientować, ale decyzji za programistę nie podejmie.
Regułę sprawdzi następna premiera
Najprostszym testem będzie kolejny model. Jeśli OpenAI nazwie następny krok według tych samych zasad i wyjaśni go w dokumentacji tak jasno, jak Sanders w komentarzu, system się obroni. Jeśli pojawi się kolejny wyjątek w stylu GPT-4.1 po GPT-4.5, klucz do nazw zostanie w wątkach na forach.
Drugim sygnałem będzie to, czy OpenAI opublikuje porównania w podziale na dziedziny. Twierdzenie, że Terra jest lepsza od Astry w komunikacji technicznej, potrzebuje liczb, zanim ktoś oprze na nim zakupy.
Werdykt Lilith
OpenAI ustawiło modele od Księżyca po gwiazdy i dorzuciło numer, który znaczy trzy rzeczy naraz. Programista liczący budżet agenta znalazł najczytelniejszą mapę tego nieba w komentarzu na Hacker News, narysowaną za firmę przez jednego pracownika.